Historia towarzystwa

Towarzystwo Charytatywne im. Ojca Pio powstało w 1991r. z inicjatywy osób świeckich, zainspirowanych przez panią Irenę Piotrowicz ze Szczecina, jako organizacja ogólnopolska, zrzeszająca osoby z wielu rejonów kraju.

Powstanie Towarzystwa ma swój wymiar mistyczny.

Dla założycieli Towarzystwa Ojciec Pio był przewodnikiem duchowym, postacią wyjątkową i ukochaną. Wielu doświadczyło jego stałej obecności w swoim życiu i zapragnęło realizować tę trudną ,a najpiękniejszą dla chrześcijanina, misję Ojca Pio – niesienia ulgi w cierpieniu.

W pierwszym statucie Towarzystwa, poza działalnością dobroczynną na rzecz najbiedniejszych i najbardziej potrzebujących, zapisano ideę budowy szpitala „Domu Ulgi w Cierpieniu”, na wzór tego, jaki wybudował w San Giowanii Rotondo Ojciec Pio. Niestety, do chwili obecnej ta idea pozostaje jedynie marzeniem założycieli naszego stowarzyszenia.

W początkowym okresie działania Towarzystwa powstawały koła regionalne nie mające osobowości prawnej m.in. w Warszawie, Czechowicach – Dziedzicach, Szczecinie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi. Z czasem, wraz z rozwojem działalności, Koła uzyskiwały osobowość prawną, pozostając jednakowoż wspólnotą organizacyjną a przede wszystkim ideologiczną. Obecnie działają koła w Czechowicach – Dziedzicach , Warszawie, Krakowie, Kozach i Jawiszowicach.
Koło Warszawskie Towarzystwa otrzymało osobowość prawną w 2005 roku, a w 2009 roku uzyskało również status organizacji pożytku publicznego. Od początku istnienia siedziba Koła Warszawskiego mieściła się przy Klasztorze Braci Mniejszych Kapucynów przy ul. Kapucyńskiej 4 i z tym miejscem związana jest cała, dotychczasowa działalność Towarzystwa.
Towarzystwo pracą swych członków i werbowanych wolontariuszy, przy wsparciu materialnym i duchowym Klasztoru powołało do istnienia Kuchnię dla Ubogich i Bezdomnych.

Rozpoczynaliśmy w czasach bardzo trudnych, kiedy nie było jeszcze Banku Żywności i nie istniały jeszcze podobne organizacje pozarządowe, z których można byłoby czerpać wzorce działania.

Nasz posiłek dla najbiedniejszych gotowany był w większej części z produktów przynoszonych przez samych gotujących lub darów serca wyproszonych na okolicznych targowiskach czy w zaprzyjaźnionych sklepach.
W taki sposób przygotowywaliśmy również posiłki świąteczne i Wigilię dla najbiedniejszych.
Z czasem udało nam się uzyskać pozwolenie na kwestowanie i nawiązać współpracę z Bankiem Żywności, co znacznie uprościło prowadzenie Kuchni.
Od wielu lat organizowaliśmy również w każdą III niedzielę miesiąca wyświetlanie filmów o tematyce religijnej dla osób stołujących się w Kuchni dla Ubogich i Bezdomnych.
Jedną z pierwszych naszych inicjatyw pomocowych była pomoc dla więźniów, wynikająca z faktu, że pierwsze listy o pomoc otrzymaliśmy właśnie z więzień.
W początkowym okresie działalności Koła Warszawskiego grupa młodych ludzi zaangażowała się czynnie i nad wyraz sprawnie w pomoc więźniom, nawiązując kontakt z więziennymi kapelanami, prowadząc żywą korespondencję z osadzonymi, udzielając także niezbędnej pomocy i wsparcia.
Przez cały okres działalności Towarzystwo udziela wsparcia materialnego najbiedniejszym i najbardziej potrzebującym w różnych formaklch, adekwatnych do jednostkowej sytuacji podopiecznego. Bywa to forma finansowa – zakup leków, opłaty, forma materialna – odzież, żywność, czy też wszelakie formy doradztwa i wsparcia duchowego.

Nasze stowarzyszenie, od momentu powstania, posiadało swych opiekunów duchowych m.in. Ojca Wiesława Krupińskiego SJ, któremu Towarzystwo wiele zawdzięcza. Przez wiele lat opiekunem duchowym Koła Warszawskiego był Ojciec Gabriel Bartoszewski OFM Cap, którego wyjątkowej osobowości, zaletom ducha, modlitwie i wsparciu zawdzięczamy fakt, że przez tyle lat udało nam się z powodzeniem wytrwać w trudach naszej pracy. Przez parę lat naszym opiekunem duchowym i inspiratorem wielu działań Towarzystwa był Ojciec Piotr Wardawy, a obecnie, od paru miesięcy, czuwa nad naszą formacją Ojciec Adam Zwierz, w którego życzliwości, zaangażowaniu, niewątpliwej inteligencji i żywej chęci niesienia posługi najuboższym Towarzystwo pokłada wielkie nadzieje.